czwartek, 17 grudnia 2015

No i jest...

Tak jak przez cały rok nie mogłem się za nic zabrać tak teraz nadrabiam :). Poniższa elfka zaczęła za mną chodzić od momentu, kiedy odniosłem zwycięskie podejście (drugie) do lnu oraz pierwszego odkrycia wzorów neocraft, które do tej pory zawładnęły moją listą na hafty.
Wzór jak już pisałem był wielokrotnie eksploatowany, ale założę się że wiele z Was ma takie wzory które chce mieć jak wszyscy inni, ja mam tak samo :). Przy okazji jakby ktoś chciał się podzielić wzorami firmy neocraft z chęcią skorzystam i sam mogę się podzielić, bo intensywnie szukam i udaje mi się co jakiś czas coś znaleźć.
Nie mam weny by jeszcze coś naskrobać więc oto zdjęcia :)



Nie wiem czy do świąt i nowego roku uda mi się jeszcze coś wyszyć i umieścić na blogu, więc z okazji tego posta chciałbym tak zapobiegawczo złożyć wszystkim odwiedzającym spokojnych, szczęśliwych i radosnych świąt Bożego Narodzenia w rodzinnym gronie, a w Nowym Roku więcej siły i zaparcia do tworzenia dalszych haftów.

niedziela, 13 grudnia 2015

Jak ten czas leci...

Witam po długiej przerwie :)
Jak ten czas leci...ostatni post pojawił się w styczniu. Wy zbliżacie się do rocznych podsumowań waszych osiągnięć i dokonań, ja natomiast wracam do wyszywania by znowu odzyskać spokój wewnętrzny i ponownie zerwać z nałogiem siedzenia na kompie. Mój powrót jest mało spektakularny i mało ambitny, ale od czegoś trzeba zacząć :). 

Ptaszka poniżej chciałem zrobić już dawno, jest to jeden z sześciu obrazków z serii( trzy w odcieniu niebieskiego i fioletu oraz 3 w odcieniach czerwieni).
 Szału z nim nie ma, gdyż zastanawiając się czy chce wrócić do wyszywania, kolorystykę dobrałem z tego co miałem akurat na stanie. W oryginale kolorystyka jest żywsza. 
Aktualnie na tamborku mam elfkę, którą chciałem zrobić od samego początku wyszywania, a na którą czas i chęci znalazłem dopiero teraz. Owa elfka, która jest  znana w blogowo-hafciarskim świecie, pojawi się na blogu może  w przeciągu tygodnia, a po niej mam zamiar zrobić drugiego ptaszka z tej serii, tym razem w odcieni czerwieni.


niedziela, 11 stycznia 2015

365 dni za mną...

Z racji tego, że już jutro przybędzie mi kolejny krzyżyk na karku ( nie piszę tu tego dla życzeń:) ), chciałbym zrobić swoiste podsumowanie minionego roku, ale nie takie jak Wy drogie koleżanki robicie tj. na temat waszego dorobku hafciarskiego, gdyż moje nie jest jakoś tam imponujące, lecz podsumowania tego co się u mnie przez ostatni rok działo i zmieniło, a jest tego trochę...

Najważniejszym i najbardziej czasochłonnym zajęciem w ubiegłym roku były przygotowania do naszego ślubu, same zapewne wiecie ile to wymaga czasu, energii i zaangażowania. Całe to szaleństwo w sumie trwało 1,5 roku, ale od marca do sierpnia ta zwariowana karuzela przyśpieszała by się zatrzymać 30.08.
W międzyczasie trzeba było ustalić jak zacząć układać swoje życie na nowo, nie już w pojedynkę ale z żoną ( jak to fajnie i dziwnie zarazem brzmi:) ). Skończyło się na tym że wyprowadziłem się od rodziców i  zamieszkaliśmy u teściów, bo w naszym kochanym kraju nie ma perspektyw dla młodych małżeństw na usamodzielnienie się zaraz po ślubie.

Wszystko o czym wspomniałem wyżej udało nam się zrealizować również dzięki temu, że znalazłem stałą pracę w swoim mieście ( w którym też nie ma perspektyw dla młodych) w jednej z sieci drogerii. Stałem się rodzynkiem wśród 14 osobowej załogi złożonej z samych kobiet, co traktuje jako niezłe wyzwanie i nie mam kompleksów związanych z płcią :), a  stały napływ gotówki pozwolił na wyprawienie wesela i jako taką niezależność.

Już kończę opowiadać o życiu osobistym bo kogo to w końcu obchodzi (: .
Na sam koniec tego postu wstawiam zdjęcie elficzki oprawionej w ramę, która wg mnie idealnie pasuje do tego haftu i nie mogę oderwać wzroku od niej. Zdjęcie znowu robione komórką już na ścianie, bo znowu moje lenistwo wzięło nade mną górę :(




I tak na koniec mam jeszcze gorącą prośbę. Ma może któraś z Was w swojej kolekcji wzorów lub wie gdzie konkretnie ( pod jakim linkiem) mogę znaleźć drugą elficzkę, o której pisałem już w tym poście? Za wszelką pomoc dziękuję i obiecuję się jakoś odpłacić.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Tak na szybko...

Jakiś czas temu w pracy zostałem poproszony o zrobienie kolejnego już ( trzeciego), małego obrazka, którego można by wręczyć następnej koleżance z okazji narodzin jej dziecka. Przyznam się bez bicia, że czasu miałem sporo, ale weny zero;/. Dwa dni temu kierowniczka oznajmiła, że obrazek muszę zrobić na poniedziałek. I tak chcąc nie chcąc musiałem wystartować. 
Wybór padł na jedyny wydrukowany wzór jaki miałem. Kolory dobrałem z lekka na odpierdziel z tych jakie były pod ręką, gdyż legendy do tego haftu nie miałem. Przy samym wyszywaniu szału nie było, lecz w ogólnym rachunku jestem zadowolony z efektu:).
 W tym miejscu Aneto, chciałbym Cię przeprosić z góry za moje podejście do tego projektu. 
( zamieszczam przeprosiny na wypadek gdybyś kiedyś tu zajrzała :PP)

Oto co wymachałem igłą i nitką.



Zdjęcie robione o północy, na półmetku.



 To z kolei na szybkiego chwilę przed wyjazdem do pracy i wręczeniem.


Przy okazji tego posta chciałbym podziękować jeszcze raz za Wasze odwiedziny i życzenia na nowej drodze. Owa droga okazuje się zaskakująca, wspomnę tylko ( by nie zapeszać), że być może już za 9 miesięcy będę robił podobny obrazek dla nas samych... (:

środa, 26 listopada 2014

Pół roku z życia...

Witam po dłuższej nieobecności, spowodowanej wielkimi zmianami w życiu.  Przygotowania do ślubu, sam ślub, przeprowadzka z nim związana i wszystko inne co jest następstwem małżeństwa, jak choćby podróż poślubna i przeorganizowanie na nowo swojego świata ;).
W tym wszystkim zabrakło czasu i chęci na wyszywanie, wszystko co miałem rozpoczęte trafiło do pudła i siedziało w nim przez cztery miesiące.
Nawał w pracy również przyczynił się do braku chęci do powrotu z wyszywaniem.
Jednak lubię kończyć swoje projekty tym bardziej, że jeden był typowo dla mnie i związany jest z moja ulubiona tematyką. Tak oto powoli powracam do stawiania krzyżyków, dla tego prezentuję Wam po sześciu miesiącach od rozpoczęcia prac, mój skończony haft ;).


Było z nim trochę zabawy ( kto wyszywał ten wie), skakania z nitką robiąc kontury i pilnując by wszytko było ok, ale według mnie warto było. Kolejne prace za jakiś czas, muszę nadrobić zaległości w odwiedzaniu i komentowaniu Waszych blogów i prac. Do zobaczenia u Was lub tu u mnie (: .


wtorek, 1 lipca 2014

No nareszcie...!!!

No nareszcie i to z dwóch powodów!
Po pierwsze mogę Wam pokazać mój "tajemniczy" haft,  wspominałem o nim w kilku postach, a który wreszcie wyszedł na światło dzienne dzięki dzisiejszemu dniu, w którym  (po drugie no nareszcie) moja narzeczona OBRONIŁA SIĘ (!!!) jako Pani Magister ;)
Ile to ja się "natrułem się" by moja regularnie i z wyprzedzeniem pisała, to nie wie nikt (nawet ja sam).
Moje kibicowanie jej, nieraz przeradzało się w groźby i szantaże, które nieraz realizowałem nie widując się z nią. Wiem wredny jestem, ale inaczej nie mogłem wpłynąć na Marzenę ;) Tak przy okazji to chyba pierwszy raz Wam  mówię jak moja narzeczona ma na imię :PP
Dobrze, że ten dzień już za nami. Nie obyło się bez stresu i rzewnych łez, spowodowanych rozładowaniem napięcia i wybuchem radości po zakończonym egzaminie i ogłoszenie wyników.
Mnie oczywiście to nie dotyczyło bo ja twardy jestem ( mimo, że wyszywam ;PP).

Teraz przed nami obojga wspólny, ważniejszy egzamin z którego oceny końcowej tak szybko nie będzie.
Dziś uruchomiliśmy zegar, który odlicza dokładnie 2 miesiące do tej ważnej daty...

Na koniec nudnych wypocin zdjęcie owego haftu, który tak dzielnie siedział w ukryciu. Szału samo zdjęcie nie robi, podobnie jak haft, ale Ci z nas którzy robią sami podobne rzeczy dla bliskich wiedzą, że mają one większą wartość niż inne dobra materialne ;)


P.S Od kilku tygodni mam na tamborku jeden z fajnych haftów, ale mam kompletny brak weny twórczej, spowodowany " zmęczeniem materiału". Mam założenie skończyć do ślubu, może się uda. Trzymajcie kciuki;)

piątek, 6 czerwca 2014

Pan Much

Pierwszy z zaplanowanych haftów skończony. To chyba jedyny owad, który może spokojnie przebywać w towarzystwie naszego kameleona ;)
A tak na poważnie fajnie mieć go w kolekcji ;) Powstał w dobry tydzień, tak szybko i przyjemnie się go robiło. Polecam. 
Zrobiłem go z lekka po swojemu, z nici które miałem pod ręką, wzorując się na wyhaftowanych już obrazkach podczas dobierania kolorów. Czy jestem zadowolony z doboru? Tak w 96% ( spód kapelusza z lekka mnie drażni :P ), ale ogólnie może być :) Postawiłem też na całe kontury czarną nicią, bo jestem zwolennikiem  wyraźnych akcentów i mam french knoty :P . Wiem, że czasem inne kolory mają za zadanie polepszyć efekt wizualny, ale w tym przypadku uznałem że jeden, czarny kolor wystarczy ;)

Teraz tylko go oprawić i zaczynać resztę zaplanowanych haftów. Zdradzę że najbliższy grafik uwzględnia cztery hafty, w tym dwa z serii Nimue i Neocraft. 


Oto mój Pan Bzzzzzz :P




Co do postu o zaproszeniach, udało nam się je wreszcie oprawić. Niestety nie tak bajecznie jak robią to dziewczyny (np: http://krecieroboty.blogspot.com/ ), ale "Vipom" się strasznie podobały, a to już sukces. 
Tak przy okazji, napomnę, że dziś, przy okazji kończenia Pana Bzzz dostałem zlecenie na jedną z kartkę z tej serii, od moich znajomych z Sądu, tak więc wracam na chwilkę do tych wzorów :). 

Oto cała szóstka w oprawie: