Jak ten czas leci...ostatni post pojawił się w styczniu. Wy zbliżacie się do rocznych podsumowań waszych osiągnięć i dokonań, ja natomiast wracam do wyszywania by znowu odzyskać spokój wewnętrzny i ponownie zerwać z nałogiem siedzenia na kompie. Mój powrót jest mało spektakularny i mało ambitny, ale od czegoś trzeba zacząć :).
Ptaszka poniżej chciałem zrobić już dawno, jest to jeden z sześciu obrazków z serii( trzy w odcieniu niebieskiego i fioletu oraz 3 w odcieniach czerwieni).
Szału z nim nie ma, gdyż zastanawiając się czy chce wrócić do wyszywania, kolorystykę dobrałem z tego co miałem akurat na stanie. W oryginale kolorystyka jest żywsza.
Aktualnie na tamborku mam elfkę, którą chciałem zrobić od samego początku wyszywania, a na którą czas i chęci znalazłem dopiero teraz. Owa elfka, która jest znana w blogowo-hafciarskim świecie, pojawi się na blogu może w przeciągu tygodnia, a po niej mam zamiar zrobić drugiego ptaszka z tej serii, tym razem w odcieni czerwieni.









